To się czytało: Moje w Top Secrecie początki

17.04.2010 11:40 PC skomentuj
"Opis. Wtedy właśnie używało się tego słowa. Zdecydowanie nie recenzja. Reviews to były w pismach zachodnich. U nas szły opisy" - wspomina Tomasz Przyjemski, w Top Secrecie znany pod ksywką Dixie.

Były to czasy, kiedy Top Secret kosztował 18 tysięcy (w prenumeracie jedyne 15 tysięcy za sztukę), a za nową wówczas kartę Gravis Ultrasound (po raz pierwszy dźwięk 3D) trzeba było wysupłać 5,2 miliona złotych.

 

Były to czasy, kiedy Borek, redaktor naczelny TS, założył BBS-a (wiecie co to takiego?). Można było dzwonić 24 godziny na dobę na terenie Warszawy! I pobierać pliki przez całe pół godziny na jedno dzwonienie. I na BBS-ie były też pliki graficzne, a te pliki graficzne wszystkie można było oglądać za pomocą najnowszej wersji programu GWS (7.0). Bo tego właśnie się używało do oglądania obrazków. A screeny z gier zrzucało się Screen Thiefem. I każdy wiedział co to config.sys i dos4gw.

 

Wówczas spotkało mnie to szczęście, że w marcu 1994 roku, w trzecim tamtorocznym, a w ogóle 24. numerze TS, pojawił się mój pierwszy opis.

 

 

Opis. Wtedy właśnie używało się tego słowa. Zdecydowanie nie recenzja. Reviews to były w pismach zachodnich. U nas szły opisy. A jak mi tłumaczył wówczas Łukasz Czekajewski (podpisujący się w TS ksywą Luke), który mnie do TS ściągnął: "Zawsze potrzebne są dobre opisy".

 

Recenzje nie były aż tak ważne, bo albo się kupowało grę na giełdzie za grosze, albo przychodził kumpel z twardzielem i robił dumpa. A że nie było w praktycznie Internetu (albo ludzie nie mieli dostępu, a jak już mieli, to i tak tam nic nie było) to info, jak przejść grę było na wagę złota. Ba, nie mniej ważne były informacje, jak w ogóle w grę grać. Przecież na giełdzie do dyskietek nie dołączali instrukcji.

 

Opisy - wszak raczej nudne dla tych, którzy nie mieli akurat egzemplarza gry  - fabularyzowało się. Tak, żeby się milej pisało i lepiej czytało.  Wybrałem dla Was kilka fragmentów z pełnego humoru opisu roleplaya Ishar 2 pióra spółki Alex & Gawron.

 

"Niestety, głowę mam słabą, a bosman tak zachęcająco potrząsał butelką… dość powiedzieć: obudziłem się na brzegu bez odzienia i pieniędzy."

"Zgodnie z informacjami uzyskanymi w gospodzie wybraliśmy się na wschodnie wybrzeże w poszukiwaniu maga. Jestem pewien, że to właśnie tam nabawiłem się artretyzmu, ale maga znaleźliśmy."

"Pilnował go jakiś nieprzyjemny osiłek z mieczem w dłoni, niech bóg zmarłych będzie mu przychylny."

 

Moda  na pisanie zaczęła zmieniać się w ciągu następnych dwóch lat. Autorzy poczuli, że oprócz opisu warto zrobić jakiś wstęp, więc pisali kilka słów o grze. Taka mini recenzja. No a potem/przedtem obowiązkowo opis albo przynajmniej - jeśli brakowało miejsca i czasu - chociaż o tym, jak zacząć grać.

 

Rozgadałem się. Mój pierwszy opis? Była to gra Shadow of the Comet. Lubiłem przygodówki, lubiłem Lovecrafta, więc gra dla mnie idealna. Wtedy było tak, że z propozycją o jakiej grze napisać występował często sam piszący. Nie było przy tym bardzo ważne jak stara jest to gra. Kryterium było, czy była do tej pory opisywana, czy nie. Nie przeszkadzało więc nikomu, że Jacek Piekara (ten miał już wówczas nazwisko, więc nie czuł potrzeby wymyślania sobie ksywy) w sierpniu 1994 pisał w TS o Might & Magic IV (rok produkcji 1992), a miesiąc później o piątce (1993).

 

Przygotowując obrazki do tekstu, miałem najwyraźniej kiepskie zdanie o ówczesnych sprite'ach (tak się mówiło o postaciach w grach) i do mojego pierwszego tekstu dałem screeny, gdzie tych postaci nie było, same tła i zbliżenia  - na jednym ze screenów, żeby mi nie psuła tej koncepcji kompozycji, postać głównego bohatera została ukryta przeze mnie za drzewem.

 

W przygodówki czy RPG, gdzie był nacisk na rozwiązywanie zagadek, grywało się wtedy dużo fajniej. Nie było soli (tak się mówiło na solucje) w Internecie. Więc jak kończyłeś grę, to miałeś poczucie, że jesteś jednym z pierwszych. Na solution w gazecie też trzeba było czekać, więc nie było pokus jakie są teraz, żeby zajrzeć i szybko pójść dalej. Wtedy działo się coś magicznego. Dla mnie najfajniejszym przeżyciem w grze była nie sama gra, a moment zacięcia. Wówczas grało się w grę nawet z dala od komputera. Człowiek zastanawiał się gdzie pójść, jakiego przedmiotu użyć na jakim. Co przeoczyłem, czego jeszcze nie próbowałem? To było słodkie.

 

 

A gdy już naprawdę nie wiadomo było co zrobić, zaglądało się do plików gry. Często co nieco można było wykumać z konwersacji między postaciami. Gdy tego było za mało, otwierało się plik zgrywki w edytorze i na chybił trafił wprowadzało zmiany, aż dotarło się do odpowiedniego miejsca w kodzie, gdzie znajdowały się posiadane przez bohatera przedmioty. Pozwalało to dodać sobie dowolne przedmioty i na ich podstawie wykoncypować co należało zrobić, aby w miejscu, w którym się zacięliśmy, popchnąć akcję do przodu.

 

Takie to właśnie były moje dziennikarskie w TS-ie początki i rynkowo-growe realia. Wraz z numerem 55., a moim 31., pismo zostało zamknięte. Nie wiedziałem wtedy dlaczego. Wiedziałem tylko, że mimo tego, że mieliśmy wspaniałą atmosferę, super społeczność czytelników i fajne teksty, to nie mieliśmy cover discu czy cover CD. Wiedziałem też, że opisywane przez nas gry, jak zauważył wówczas mój kolega Piotr Mańkowski (podpisujący się w Secret Service jako Micz), "zawsze w TS wyglądały brzydziej niż w Secret Service". Bo po prostu nasz layout był brzydki i nie potrafiliśmy lub nie mogliśmy nic z tym zrobić.

 

Jak twierdzi Wikipedia, przyczyny upadku pisma były jednak inne. "Pismo zakończyło działalność po wydaniu 55 numerów nie z powodu złych wyników, ale po upadku Wydawnictwa Bajtek w wyniku problemów finansowych związanych głównie z bankructwem banku Agrobank. Wydawnictwo straciło wtedy około 1 miliarda starych złotych (100 tys. nowych zł), co spowodowało zachwianie płynności finansowej".

 

Tomasz Przyjemski

 

>> Czytaj także: Top Secret - 20 lat później

 

Zobacz w Encyklopedii

  • PC

Podziel się swoją oceną na Facebooku!

Podziel się

OCEŃ GRĘ

Średnia ocen: 9,57

Liczba ocen: 7

Zatwierdź

Zobacz w Encyklopedii

  • PC

Podziel się swoją oceną na Facebooku!

Podziel się

OCEŃ GRĘ

Średnia ocen: 9,00

Liczba ocen: 1

Zatwierdź

Czytaj także:

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo ~Edenprime Użytkownik anonimowy
~Edenprime :
No photo ~Edenprime Użytkownik anonimowy
Piękne czasy,chociaż tak jak kiedyś trzeba było wiedzieć co to dos4gw,cofig.sys autoexec.bat etc tak dziś trzeba wiedzieć o co kaman z "FTW,ZOMG,WTF" etc,żeby nie zostać zmiażdzonym:) Czasy TS pamiętam dobrze ponieważ do dziś zagrywam się w Dune II : TboaD,TTDX i UFO:EU. Wg mnie każda "epoka" ma swoje tytuły,niestety ostatnimi czasy tych naprawdę dobrych jest coraz mniej :( jak widzę co robią z XCom'em to autentycznie chce mi się płakać (zresztą to chyba X-Com był,nie?).Wracając do samego TS uważam że pomimo rozpikselowanych czasem okładek i kijowego papieru,pismo miało swoja duszę i jak to ktoś już gdzieś tu zauważył taką "prawie jak" duszę posiada dziś NEO+ wraz z PSX Extreme dlatego też przesiadłem się na obie "mocne" konsole a PC został mi do WoWa
19 kwi 10 09:55 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~bartekb81 Użytkownik anonimowy
~bartekb81 :
No photo ~bartekb81 Użytkownik anonimowy
Tekst na wagę złota.Oby więcej takich:)
Gracz to wszak sentymentalna istota;)

Gdyby ktoś wydał książkę o ówczesnych pismach komputerowych, ich historii, ówczesnej pracy w redakcji, itp, pełnej wywiadów z redaktorami i recenzentami...eech:) Nie zastanawiałbym się ani chwili nad jej kupnem:)
17 kwi 10 16:29 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Maestro Użytkownik anonimowy
~Maestro :
No photo ~Maestro Użytkownik anonimowy
Bardzo ciekawy tekst. Szkoda, że nie chociaż odrobinkę dłuższy, bo bardzo przyjemnie się czytało :-)
17 kwi 10 12:07 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Mr.H Użytkownik anonimowy
~Mr.H :
No photo ~Mr.H Użytkownik anonimowy
Świetny artykuł. Czekam na kolejną publicystykę byłych redaktorów TSa i późniejszych czasopism.
17 kwi 10 16:57 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Edenprime Użytkownik anonimowy
~Edenprime :
No photo ~Edenprime Użytkownik anonimowy
właściwie to TS to jeszcze czasy nawet C-64
19 kwi 10 13:43 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~DaFatto Użytkownik anonimowy
~DaFatto :
No photo ~DaFatto Użytkownik anonimowy
CIekawe,dobrze się czyta:]
17 kwi 10 12:34 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~loo Użytkownik anonimowy
~loo :
No photo ~loo Użytkownik anonimowy
to były piękne czasy,(bez recenzji ale jak przejść grę platformową z prawej do lewej :))) ),wycinałem wtedy wszelkie skriny SPACE HULKA i wkładałem do osobnej teczki...tak trochę z innej beczki to pozdrawiam wszyskich którzy jak autor "Dla mnie najfajniejszym przeżyciem w grze była nie sama gra, a moment zacięcia. Wówczas grało się w grę nawet z dala od komputera. Człowiek zastanawiał się gdzie pójść, jakiego przedmiotu użyć na jakim. Co przeoczyłem, czego jeszcze nie próbowałem? To było słodkie." w pracy rozkombinowywali gry,ja pracując jako ślusarz na blasze rozrysowywałem mapy SH a w wieku poważniejszym w kombinezonie chowałem rozkład umiejętniści Nekromanty z D2 i też móżdżyłem co poprawić ...ale cóż nastały czasy (czy to w grach czy to w pismach o nich) fajewerków i braku innowacyjnych pomysłów więc nie pozostało nic innego jak z łzą w oku patrzyć jak mamona(czyt komercjalizm)daformują tą gałąź rozrywki POZDRO
20 kwi 10 07:16 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
ReklamaAutorzyPolityka PrywatnościRegulamin SerwisuCookiesUsługi IT