Recenzja Mass Effect: Andromeda. Kosmiczna katastrofa

Recenzja Mass Effect: Andromeda. Kosmiczna katastrofa
Nowe otwarcie serii, inspiracje Wiedźminem, nacisk na eksplorację - BioWare szumnie zapowiadało Mass Effecta: Andromedę. Niestety, te wszystkie obietnice wessała chyba jakaś ogromna czarna dziura...

Chyba zgodzimy się co do tego, że pierwsze trzy Mass Effecty miały swoje wzloty i upadki, ale to bez wątpienia jedne z najfajniejszych produkcji w historii BioWare. Dla mnie najlepszą częścią trylogii była "dwójka" pokazująca gdzie leży siła tego studia - w dobrze poprowadzonej historii, świetnie zrobionej rozgrywce i w fajnie zaprojektowanym, bardziej skondensowanym świecie gry. W Dragon Age: Inkwizycji BioWare postanowiło jednak spróbować swoich sił w grze open world i wszyscy wiemy, jak to się skończyło. Dziś ten tytuł nie cieszy się zbyt wielką estymą graczy i ma równie wielu zwolenników, co przeciwników. Wydawało się zatem, że w swojej następnej produkcji zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski, tym bardziej, że obiecywano nam powrót do korzeni serii. I faktycznie widać tu pewne nawiązania do pierwszego Mass Effecta, z tym że BioWare postanowiło raz jeszcze spróbować swoich sił z konceptem otwartego świata. Niestety, znowu "coś poszło nie tak"...

Obejrzyj także naszą recenzję w formie wideo:

Nowa galaktyka, stare problemy

Mass Effect: Andromeda zabiera nas z Drogi Mlecznej do galaktyki Andromedy mającej stanowić nowy początek dla ludzkości oraz innych ras, które postanowiły posłuchać zewu przygody i wysłać swoich przedstawicieli w długą, 600-letnią podróż w ten niezbadany zakątek kosmosu. Jednak gdy przybywamy na miejsce okazuje się, że nowa galaktyka oznacza głównie problemy, a nie nowe możliwości. Ich rozwiązanie spada na barki naszego bohatera, który musi przejąć rolę Pioniera - swoistego przewodnika ludzkości szukającego dla niej nowego domu. Zadanie nie będzie łatwe, bo planety, które mieliśmy zasiedlić okazały się niezdatne do życia, statki innych ras zaginęły w akcji, a jakby tego było mało - musimy poradzić sobie z agresywną rasą obcych, która szybko staje się naszym głównym oponentem. Nie mogło też zabraknąć tajemniczej, zaawansowanej technologicznie rasy kosmitów, która też ma do odegrania ważną rolę w opowiadanej historii.

Mea 1Thomas Ryder melduje się do akcji

Przyznacie, że zawiązanie fabuły nie grzeszy oryginalnością, co trochę boli, bo przecież przeniesienie akcji do nowej galaktyki dawało scenarzystom praktycznie nieograniczone pole manewru. Było to takie fabularne i gameplayowe czyste płótno, które można było zamalować w praktycznie dowolny sposób. Tymczasem mam wrażenie, że BioWare zabrało nas w nowy zakątek kosmosu tylko po to, aby nie musiało radzić sobie z fabularnymi reperkusjami oryginalnej trylogii. Pewnie nie byłoby to tak widoczne, gdyby gra zrealizowała obietnice twórców. Niestety, z szumnych zapowiedzi obiecujących fajną poboczną zawartość oraz interesująca eksplorację zostało niezbyt wiele. Przyznam, że najbardziej liczyłem właśnie na ten ostatni aspekt zabawy i jednocześnie to on rozczarował mnie najbardziej.

Eksploruj, mówili. Odkrywaj, mówili...

Nowy Mass Effect zabiera nas głównie na siedem grywalnych planet (ale "zasiedlić" można tylko pięć, a reszta ciał niebieskich funkcjonuje na zasadzie obiektów do skanowania) przedstawionych w formie dużych otwartych map. Planet nie ma zatem zbyt wiele, natomiast ich małą liczbę nadrabia rozmiar samych lokacji, które, mówiąc krótko, są olbrzymie. Sama eksploracja idzie tropem Dragon Age: Inkwizycji i w praktyce sprowadza się do odkrywania stacji przesyłowych służących za punkty szybkiej podróży, miejsce do zmiany wyposażenia i składu drużyny czy też uzupełnienia amunicji i naprawy Nomada - pojazdu, którym głównie poruszamy się po mapach. Stacje to zatem taki odpowiednik obozów z Inkwizycji, a ich odkrywanie jest o tyle ważne, iż bez szybkiej podróżny przemieszczanie się po planetach byłoby logistycznym koszmarem. Oczywiście do odkrywania kolejnych zakamarków mapy zachęcają też wszelkiej maści zadania. A przynajmniej tak powinno być w teorii. Tym bardziej, że BioWare zapowiadało mniejszą liczbę, ale lepiej zaprojektowanych pobocznych questów.

Mea 2Dorotko, nie jesteśmy już w Kansas...

W praktyce jest z tym zdecydowanie gorzej. Opcjonalna zawartość w przeważającej większości wieje nudą i kompletnie nie zachęca do zaglądania w kolejne obszary map. Na nasze szczęście poboczny content jest w stu procentach opcjonalny. Owszem, wykonując poboczne zadania zwiększamy zdatność do życia danej planety i po przekroczeniu pewnego progu możemy stworzyć na niej ludzką kolonię, ale zasiedlanie kolejnych planet nie ma żadnego namacalnego wpływu na fabułę (poza pierwszą planetą Eos). Utworzenie ludzkiej kolonii otwiera głównie dostęp do kolejnych, niestety równie nudnych i sztampowych zadań w stylu przejedź się pomiędzy punktami A-B-C-D-E i rozstaw jakiś przedmiot, albo pojedź do punktu A i znajdź zagubionych naukowców. Trzeba przyznać, że mając do dyspozycji tak fantastyczny motyw jak zasiedlanie nowej galaktyki, to prawdziwa sztuka, że twórcom udało się zakopać go pod nudnymi zadaniami, które robiliśmy w dziesiątkach innych RPG-ów.

Mea 3Każde z widocznych tu miejsc można odwiedzić. Niestety Mass Effect: Andromeda niezbyt do tego zachęca

Ten duży nacisk na eksplorację, który obiecywało nam BioWare, brzmi tym śmieszniej, iż na planetach mamy zazwyczaj jasno wytyczone szlaki, które jak po sznurku prowadzą nas do kolejnych stacji i lokacji. Na dodatek rozmiar i projekt map oraz fakt, że większość czasu spędzamy w Nomadzie zwyczajnie zabija eksploracyjny aspekt zabawy. Posunę się nawet dalej i postawię tezę, że odkrywanie map było ciekawiej zaprojektowane w Inkwizycji, gdzie stężenie ciekawszych lokacji było zdecydowanie większe.

Poza tym nie mu tak naprawdę zbyt wielu powodów, aby zboczyć z dobrze wytyczonej ścieżki i w trakcie mojej przygody znalazłem dosłownie jedną ukrytą lokację, której nie było widać w formie ikonki na mapie. Zresztą, widoczne na niej punkty zainteresowania też niezbyt zachęcają do odwiedzin. Szybko się przekonacie, że nie oferują one zbyt wielu ciekawych rzeczy do odkrycia, a ich eksploracja sprowadza się zazwyczaj do krótkiej potyczki z tymi samymi przeciwnikami, co na innych planetach. Nuuuuuuuuuuda. Pozytywnie wyróżniają się jedynie krypty Porzuconych (to ta tajemnicza rasa kosmitów o której wspominałem na początku) będące czymś w rodzaju mini-lochów. Nie są one jakoś specjalnie rozbudowane, ale zaprojektowano je na tyle ciekawie, iż wizyta w nich zawsze była przyjemnością i szkoda, że takich miejsc nie ma w grze więcej.

Mea 4Dostępu do krypt broni fajnie zrealizowana gra logiczna

Dodajmy do tego fakt, iż każda planeta ma tę samą gameplayową pętlę i można postawić tezę, że BioWare po prostu nie umie robić gier w otwartym świecie. Było to widać w Inkwizycji, widać to również w Andromedzie. Wydaje się, że bardziej zamknięta struktura lokacji znana z oryginalnej trylogii Mass Effecta czy też z pierwszego Dragon Age zdecydowanie bardziej pasuje do talentów tego studia oraz do ich sposobu prowadzenia fabuły. W każdym razie jeśli BioWare chce zachować strukturę Andromedy także w następnym Mass Effect, to powinno raczej odwrócić proporcje. Tzn. zaoferować więcej grywalnych planet, ale o mniejszych, ciekawiej zaprojektowanych lokacjach.

Kosmiczna soap opera

Na niezbyt interesujące side questy oraz nudną eksplorację można by pewnie przymknąć oko, gdyby główny wątek fabularny oraz nasza załoga wybijała się ponad przeciętność. Wtedy moglibyśmy, mówiąc brzydko, olać poboczną zawartość i po prostu skupić się na przewodniej opowieści. Niestety i tutaj nie ma szału. Najwięcej problemów BioWare ma z tempem prowadzania fabuły i jak na mój gust zbyt często używa konceptu "deus ex machina", co świadczy o lekkim lenistwie scenarzystów. Historia rozkręca się powoli i dopiero pod koniec wchodzi na wysokie obroty. Ostatnie kilka godzin to zdecydowanie jej najlepsza część, która przynajmniej trochę wynagradza ślamazarny początek.

Dodatkowo, końcówkę zrealizowano w taki sposób, aby dawała ona tym więcej satysfakcji im więcej czasu poświęcicie na poznanie poszczególnych planet, frakcji czy najważniejszych postaci niezależnych. To fajny motyw, który dodaje ostatniej misji dodatkowego smaczku. Nie zmienia to faktu, iż fabuła jest poprowadzona na tyle źle, iż gdybym nie pisał tej recenzji, to Andromedy chyba bym nie skończył (a zajęło mi to 33 godziny). Mam tu zresztą fajne porównanie, bo niedawno miałem przyjemność recenzować nowego Tormenta, który w każdym fabularnym aspekcie: od dialogów, przez prowadzenie fabuły i poboczne questy, aż po kreację świata, wyprzedza Mass Effecta: Andromedę o kilka lat świetlnych. A przecież sama gra jakoś przesadnie wybitna nie była.

Mea 5Z dialogów zniknął system renegata/idealisty i zastąpiły go cztery emocjonalne tony wypowiedzi

Sytuacji nie ratuje też nasza załoga. Interakcja z nią szybko zaczęła przypominać mi mydlaną operę. Wątki rodzinne przewijają się w co drugiej konwersacji, są też ważną częścią fabularnego tła naszego bohatera i pojawiają się na tyle często, iż bardzo szybko miałem ich zwyczajnie dość. UWAGA: MAŁE SPOILERY!!! A to siostra w śpiączce, a to śmierć taty i zaglądanie w jego wspomnienia, aby sprawdzić jak radził sobie ze śmiercią naszej matki, a to postać bojąca się o losy swojej siostry, a to towarzysz, który strasznie chce zostać naszym kumplem czy pokładowa doktor, która uważa, że załoga jej nie rozumie. KONIEC SPOILERÓW. Stężenie emocjonalnej dramy niczym z jakiegoś brazylijskiego serialu. BioWare nie potrafiło nawet wymyślić ciekawego towarzysza będącego przedstawicielem obcych, których napotykamy w trakcie zabawy. A miało tu właściwie nieograniczone możliwości!

Mea 6Jaal, aka niewykorzystany fabularny potencjał. To w sumie mógłby być drugi podtytuł Mass Effect: Andromeda

Co ciekawe, o ile w bezpośrednich kontaktach z szóstką naszych towarzyszy nie robią oni zbyt dobrego wrażenia (z jednym czy dwoma wyjątkami), to ich wzajemne rozmowy, które słyszymy w trakcie poruszania się po Tempeście czy też w trakcie misji (tzw. banter), są zdecydowanie lepiej napisane i słucha się z ich czystą przyjemnością. To jednak zdecydowanie za mało i można śmiało napisać, że załoga Tempesta to cień ekipy, która towarzyszyła nam w ostatnich dwóch Mass Effectach. To także zasługa dialogów, które czasem sprawiają wrażenie pisanych przez stażystę w przerwie na lunch.

Waaaaalka

Uwielbiam zapach plazmy o poranku

O powyższych niedociągnięciach zapominamy, gdy wyciągamy broń i stajemy oko w oko z przeciwnikiem. Tutaj Mass Effect: Andromeda rozwija skrzydła, bo system walki to chyba najmocniejszy punkt gry. BioWare jeszcze bardziej go zdynamizowało, chociaż wciąż czuć jego masseffectowe DNA i w swoich podstawowych założeniach to cały czas system walki oparty na chowaniu się za osłonami. W czasie potyczek wszystko dzieje się teraz o wiele szybciej. To głównie zasługa jetpacka służącego do wykonywania szybkich uników oraz do wznoszenia się w powietrze. Dodajmy do tego możliwość zniszczenia niektórych osłon i mamy system walki, który wymusza na graczu o wiele więcej ruchu i zdecydowanie większą aktywność w trakcie starć.

Mea 77Nie to, to nie boss. To jeden z normalnych przeciwników w grze

Z potyczkami nierozerwalnie związany jest też system rozwoju postaci, w obrębie którego dokonał się chyba największy skok jakościowy w porównaniu do Mass Effecta 2 i Mass Effecta 3. BioWare bowiem zrezygnowało ze sztywnych klas postaci umożliwiając mieszanie umiejętności biotyka, inżyniera i żołnierza. Owszem, są one przypisane do poszczególnych specjalizacji, ale to w żaden sposób nie ograniczy Waszej swobody w tworzeniu ich różnorodnych kombinacji. Jedyna "bariera", to możliwość korzystania z maksymalnie trzech umiejętności, ale tu z kolei wchodzą do akcji tak zwane "Ulubione", czyli zestawy zdolności, które możemy aktywować w trakcie rozgrywki. Na normalnym poziomie trudności nie widziałem jednak potrzeby, aby korzystać z tej funkcji i świetnie radziłem sobie z jedną i tą samą kombinacją biotycznych i technologicznych umiejętności (Przeciążenie, Spalenie, Osobliwość). Także dlatego, że w trakcie walk moi towarzysze robili naprawdę dobrą robotę. Może nawet zbyt dobrą. Przodował tu głównie Drack, który jak przystało na zaprawionego w bojach Kroganina był istną maszynką do zabijania. Po części wynika to pewnie z faktu, iż BioWare ograniczyło zarządzanie naszymi towarzyszami i tym samym musiało chyba trochę zwiększyć ich bojowy potencjał. Otóż teraz możemy wydać im tylko trzy komendy - udaje się w dane miejsce, atakuj wybranego wroga, przyjdź do mnie, a ich zdolności są pod kontrolą komputera. Ten uproszczony model w ogóle mi jednak nie przeszkadzał, bo kompani dobrze radzili sobie w trakcie walk, a poza tym starcia są na tyle dynamiczne, że nie jestem pewien czy byłby w ogóle czas na ręczne zarządzanie ich zdolnościami.

Mea 8Swobodny rozwój postaci to jedna z fajniejszych nowości

Jak na grę z otwartym światem w Andromedzie musiał też znaleźć się crafting. Niestety tutaj BioWare nie do końca się popisało, bo o ile do wytworzenia mamy sporo przedmiotów: od różnego rodzaju broni i pancerzy, po wszelkiej maści ulepszenia, to cały ten system jest przekombinowany, sztucznie rozbudowany i po prostu niezbyt dobrze zaprojektowany. M.in. dlatego, iż powiązano go z zdobywaniem surowców służących do wytwarzania przedmiotów. A że ta czynność to jeden z bardziej irytujących elementów rozgrywki, to zabawa z craftem dosyć szybko zeszła u mnie na dalszy plan. Tym bardziej, że projekty dostępnych w grze broni mocno mnie rozczarowały. Wypróbowałem kilkanaście pukawek i znalazłem może trzy lub cztery, które były naprawdę satysfakcjonujące w użyciu. To jeszcze bardziej zniechęca do eksperymentów z craftem, szczególnie, że tworzenie lepszych przedmiotów jest dosyć drogie. Zabawa z tym elementem rozgrywki jest irytująca z jeszcze jednego powodu - interfejsu użytkownika.

Technikalia, czyli o tym jak nie projektować UI

BioWare miało problemy z zaprojektowaniem efektywnego UI w praktycznie każdej części Mass Effecta, ale tutaj przeszło samo siebie. Korzystanie z interfejsu przypomina żucie potłuczonego szkła - od braku mini-mapy, przez przekombinowane menusy zaprezentowane w formie długich list, które wolno się przewijają, po zwyczajnie niewygodne poruszanie się po dzienniku z questami. Wisienką na torcie jest obsługa galaktycznej mapy, na której przemieszczamy się pomiędzy systemami gwiezdnymi czy też zajmujemy się skanowaniem planet w poszukiwaniu surowców czy wszelkiej maści anomalii. Otóż ktoś wpadł na idiotyczny pomysł, aby oprawić ten element gry w długie, filmowe najazdy kamery. Owszem, wygląda to fajnie, ale w praktyce doprowadza do szewskiej pasji, tym bardziej, iż skanowanie planet to jeden z głównych sposobów na zdobycie surowców. Mówiąc krótko: ktokolwiek zatwierdził tak ślamazarne i denerwujące animacje nie ma pojęcia o tym, jak zaprojektować UI, który przede wszystkim ma być przecież funkcjonalny. Jak w ogóle przeszło to do finalnej wersji gry nie mieści mi się w głowie i jest to idealny przykład przerostu formy nad treścią. Na iście kosmiczną skalę.

Mea 9Stawiam piwo osobie, kto przeskanuje cały sektor Helejosa i na koniec zachowa zdrowe zmysły

Mass Effect: Andromeda nie imponuje też w kwestii wydajności i ogólnie pojętych technikalii. Owszem, gra prezentuje się bardzo ładnie (szczególnie planety), natomiast pod względem optymalizacji stoi półkę niżej niż ostatnia gra na Frostbite 3, czyli Battlefield 1. Na moim i5-3470, GTX 970 i 8GB RAM produkcja DICE działa jak marzenie w wysokich detalach, a w przypadku Andromedy musiałem zejść do średnich ustawień grafiki, aby zachować stałe 60 fps. A nawet wtedy gra potrafiła mocno gubić klatki, szczególnie w przerywnikach filmowych. Zresztą, gdy gra przycina się w momencie gdy wita cię logo producenta, to wiesz, że nie pracowali nad nią jacyś czarodzieje kodu. Poza tym na jednej z planet popsuły się save'y i ich wczytywanie zaczęło nagle zajmować trzy minuty. TRZY MINUTY. Na dysku SSD. Kilka razy musiałem wtedy odejść od komputera, bo po prostu dostawałem białej gorączki, gdy np. musiałem parokrotnie powtarzać pewną walkę.

Mea 10Mass Effect: Battlefront

Nie mogę też nie odnieść się do krążących w sieci filmików i obrazków pokazujących wszelkiej maści dziwne animacje, glitche czy fatalną mimikę twarzy. Powiem tak: moim zdaniem jest to mocno wyolbrzymiony problem i osobiście nie rzuciły mi się w oczy przesadnie dziwne zachowania mojej postaci. Może dlatego, ze grałem męskim Ryderem, a może dlatego, że w trakcie normalnej zabawy aż tak tego nie widać? Owszem, było parę glitchów typu: przeciwnik, który zaklinował się się w jakimś elemencie otoczenia czy na chwilę zawisł w powietrzu, ale nie była to przypadłość, która występowała nagminnie. Jeśli zaś chodzi o te nieszczęsne twarze, to faktycznie jest parę przypadków, gdy kłują one w oczy i wyglądają jak dzieło jakiegoś amatora. Takie przykłady można jednak policzyć na palcach jednej ręki i dotyczą jedynie ludzi. Wierzcie mi, ta gra ma zdecydowanie większe problemy niż parę brzydkich facjat ze źle zrobioną mimiką (lub jej całkowitym brakiem) czy kilka zabawnych i niedopracowanych animacji.

Skaaaan

Multiplayer znowu w formie

Na koniec jeszcze słówko o trybie multiplayer, bo akurat tutaj BioWare stanęło na wysokości zadania. Twórcy postanowili, żę nie będą zmieniać czegoś co świetnie funkcjonowało w Mass Effect 3 i sieciowe zmagania w Andromedzie, to praktycznie takie samo multi, jak w "trójce". Tyle że oprawie w nowy system walki, który tutaj błyszczy jeszcze bardziej. Jeśli zatem nie bawiliście się tym trybem w poprzedniej grze, to nie popełnijcie tego samego błędu w Andromedzie. Świetnie zrealizowane potyczki opakowano tu naprawdę rozbudowanym systemem rozwoju naszego konta. Pomiędzy meczami zajmujemy się odblokowywaniem kolejnych klas postaci i lepszego wyposażenia, rozwijaniem naszych bohaterów czy też wypełnianiem różnego rodzaju wyzwań. Jest to bardzo sprawnie zrealizowana gameplayowa pętla, która skutecznie przyciąga do ekranu. A jeśli BioWare będzie wspierać multi tak samo jak w Mass Effect 3, to za jakiś czas będzie to najlepszy tryb hordy na rynku.

Mea 11Dwóch Krogan w drużynie, czyli o losy misji można być spokojnym

Quo vadis, Mass Effect?

Mass Effect: Andromeda był szansą na nowe otwarcie dla tej lubianej serii, ale jeśli następne gry mają pójść jego śladem, to ja wypisuje się z tej wycieczki i proszę o zwrot pieniędzy. Przeskok jakościowy między oryginalną trylogią, a Andromedą jest mniej więcej taki, jak w przypadku oryginalnej trylogii Gwiezdnych Wojen i "Mrocznego widma". To porównanie można zresztą pociągnąć trochę dalej. Andromeda idzie bowiem podobnym śladem co tamten film, bo wrzucając Mass Effecta w ramy otwartego świata BioWare próbuje trafić w jeszcze szersze grono odbiorców. Nie miałbym z tym problemu, gdyby ta operacja się udała, bo idea Mass Effecta jako gry open world naprawdę do mnie przemawia i m.in. dlatego tak bardzo czekałem na ten tytuł.

Tymczasem dostajemy grę, po której widać, że BioWare wciąż uczy się tego gatunku. Gatunku, który zdaje się zwyczajnie nie pasować do DNA tego studia. Fakt, iż produkcję oddano w ręce mało doświadczonej dywizji dewelopera z pewnością w tym wszystkim nie pomógł. Mam też wrażenie, być może mylne, że zarówno Inkwizycja, jak i Andromeda są grami open world nie dlatego, że chciało tego samo BioWare, tylko że dostało taki przykaz "z góry". Bo wiecie co? Nie czuć tu pasji, nie widać pomysłu, widzę za to te same rozwiązania i schematy, które ktoś nieudolnie próbował przeszczepić do idei otwartego świata. Niestety, znowu się to nie udało.

O autorze:

Tm

Tomasz Mileszko

Wielki fan taktycznych RPG-ów i hack'n'slashów. Nie rozumie fenomenu "osiągnięć". Jak nie myśli nad nową postacią w Path of Exile, to szuka fajnych komiksów.

 

PLUSY:

  • Oprawa graficzna
  • Elastyczny rozwój postaci
  • Rozbudowany i wciągający multiplayer
  • System walki!

MINUSY:

  • Sztampowe questy
  • Nudna eksploracja planet
  • Mało interesująca załoga (z małymi wyjątkami)
  • Przekombinowany i frustrujący UI
  • Trochę technicznych niedociągnięć
  • Niewykorzystany potencjał nowej galaktyki
  • Niezbyt dobrze poprowadzona fabuła

NASZA OCENA:

Recenzja Mass Effect: Andromeda. Kosmiczna katastrofa

Zobacz w Encyklopedii

  • PC
  • Xbox One
  • PS4

Podziel się swoją oceną na Facebooku!

Podziel się

OCEŃ GRĘ

Średnia ocen: 5,77

Liczba ocen: 183

Zatwierdź
Ocena Gamezilli:6,5
(czytaj recenzję)

Komentarze (33)

Napisz komentarz
No photo
No photo ~takaprawda Użytkownik anonimowy
~takaprawda :
No photo ~takaprawda Użytkownik anonimowy
Prawdę mówiąc, BioWare nie zrobiło żadnej dobrej gry od czasu Mass Effecta. Po tym studiu widać jedną rzecz - "zużycie materiału". Oni się tak jakby zatrzymali w miejscu w zeszłym dziesięcioleciu. Pierwszy Mass Effect był rewelacyjną grą, pokazali świetnych bohaterów, bardzo ciekawą intrygę, świetną fabułę i wroga, który budził respekt. Tego efektu już nie było w ME2 ani w ME3, dla mnie te dwie gry były bardzo chaotyczne, zadania towarzyszy tylko wybijały z rytmu, były świetnymi shooterami, ale z zadań fabularnych bądź pobocznych nie pamiętam absolutnie nic mimo, że ukończyłem obie gry pod dwa razy (dwójkę chyba trzy). Te gry nie tylko były chaotyczne, co po prostu nie składne, kolejne wydarzenia były bardziej eventami, niż storylinem. Był też Dragon Age, który miał bardzo ciekawych bohaterów, świetne lokacje, wydarzenia - ale ktoś srogo przesadził z ilością oraz długością walk, mniej więcej w połowie gry monotonia walk z pomiotami... no była już nudna na wskroś i zmuszała do wyłączenia gry, aby odetchnąć, bo mimo że lokacje były duże i ciekawie zaprojektowane - to puste, bez questów, na naszej drodze stało tylko stado pomiotów i nudy (a najgorzej chyba wspominam Orzamar, gdzie nasze one man army dosłownie w pojedynkę powstrzymało Plagę - nie ważne, że historia Legionu była świetna, ważne, że między 1 ciekawym tekstem do przeczytania, a 2 ciekawym martwym ciałem, było 45minut nudy).

Świat poszedł do przodu, BioWare nie. Skyrim... ha, Skyrim! Gothic pokazał, że można stworzyć grę z żyjącym i ciekawym światem całkowicie liniową, ale z elementami otwartego świata (no błagam, kto nie przetrzepał wszystkich jaskiń w Gothicu niech pierwszy rzuci kamień ;p), od tamtego czasu każdy developer mniej lub bardziej stara się sprawić, aby postacie w jego grze się przemieszczały, miały jakieś zadania, dlaczego u BioWare wszystko jest takie statyczne, a ruszają się tylko noname-NPC? Nie wiadomo. Skyrim nie wyrwał serc graczy fabułą, tylko questami pobocznymi, które pojawiały się znienacka, wystarczyło iść ścieżką i w oddali zobaczyć jaskinię, pełną historii, przedmiotów i z questem o Wilkołakach. BioWare dalej działa w schemacie - wziąć Quest, iść wykonać Quest, odnieść Quest. Tak samo było w trialu Andromedy, nie jestem absolutnie zaskoczony oceną tego tworu.

Najlepszą grą BioWare był bezapelacyjnie KoTOR, Baldurs jest klasykiem, jednak lata upłynęły, grałem w niedawno wydanego remastera i jednak... Baldur nie robi już takiego wrażenia, a KoTORa zainstalowałem w zeszłym tygodniu i dalej jest efekt WOW, mimo że znam grę na pamięć. W każdym queście jest jakiś błysk, jakaś pasja, dialogi są na poziomie, bohaterowie ciekawi, ciekawy jest nasz wpływ na tych bohaterów, rozwój postaci, przedmioty w grze, planety pełne smaczków.

Moim skromnym zdaniem, obecnie gry na poziomie KoTORa jest wstanie robić tylko Obsidian, jednak nie wiedzieć czemu to najbardziej niedocenione studio świata, które czuje RPG jak mało kto, brakuje im tylko funduszy, co zresztą widać. Pillarsy to hołd dla klasycznych RPG w pełnej krasie, mimo że mechanika rozgrywki jest na prawdę BARDZO toporna i lokacje w cale nie są interesujące, tak zabawa opowiadaną historią to mistrzostwo. Tyranny to gra, którą osobiście ukończyłem 8 razy i nie rozumiem dlaczego nie osiągnęła sukcesu, świetni bohaterowie, wciągająca historia, NPC najwyższych lotów. Można się przyczepić, że gra szybko się kończy (akurat wtedy, gdy zaczyna się rozkręcać), albo w ostateczności nie osiągamy wyznaczonego przez nas samych celu, jednak jeszcze chyba nikt tak mistrzowsko nie sprawił, że czuje się wrogość ale jednocześnie respekt dla głównego przeciwnika, o którym się tylko słyszy i nigdy się go na oczy nie widziało. Zagrajcie w Neverwinter Nights 2, żadna gra od 10 lat z naszym wiedźminem włącznie nie doskoczyła do poziomu NVN2, to smutne, ale taka jest prawda..

BioWare to już tylko marka...
20 mar 20:32 | ocena: 75%
Liczba głosów:12
75%
25%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Luc Użytkownik anonimowy
~Luc
No photo ~Luc Użytkownik anonimowy
do ~gosc z umiaru:
No photo ~gosc z umiaru Użytkownik anonimowy
20 mar 14:17 użytkownik ~gosc z umiaru napisał
Jeszcze wyjdzie tysiace dlc do tej gry
A no wyjdzie ;) Nowe rasy, planety itd... Teraz pytanie o to czy przy takiej recepcji gry wszystkie bez wyjątku będą darmowe czy tez nie ;)
20 mar 14:30 | ocena: 100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Luc Użytkownik anonimowy
~Luc
No photo ~Luc Użytkownik anonimowy
do ~Piotr:
No photo ~Piotr Użytkownik anonimowy
20 mar 15:44 użytkownik ~Piotr napisał
Ale to przeciez najbardziej oczekiwana premiera tego miesiaca przez gamezilla hahaha
Och, nie tylko przez nas ;) Większość świata czekała na nią z zapartym tchem ;) A że twórcy nie dowieźli... No na to już niestety ani my, ani żadne inne gamingowe medium nie ma wpływu ;)
20 mar 16:12 | ocena: 75%
Liczba głosów:8
75%
25%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~JJ Użytkownik anonimowy
~JJ
No photo ~JJ Użytkownik anonimowy
do ~Matt_BX:
No photo ~Matt_BX Użytkownik anonimowy
20 mar 16:13 użytkownik ~Matt_BX napisał
Trochę przesada z tą oceną! gry-online daje 9 na pc i 8,5 na ps 4!
Nie, nie przesada po ograniu 10h trial przypuszczałem że ocena będzie krążyć w okolicach 7. GOL zdecydowanie przesadził przynajmniej w moim odczuciu...
20 mar 17:01 | ocena: 78%
Liczba głosów:9
78%
22%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~JJ Użytkownik anonimowy
~JJ
No photo ~JJ Użytkownik anonimowy
do ~takaprawda:
No photo ~takaprawda Użytkownik anonimowy
20 mar 20:32 użytkownik ~takaprawda napisał
Prawdę mówiąc, BioWare nie zrobiło żadnej dobrej gry od czasu Mass Effecta. Po tym studiu widać jedną rzecz - "zużycie materiału". Oni się tak jakby zatrzymali w miejscu w zeszłym dziesięcioleciu. Pierwszy Mass Effect był rewelacyjną grą, pokazali świetny
Nie przesadzaj bo M2 był świetny i nie wiem czy nie lepszy niż M1. Tyle że M1 to była powiew świeżości tak pierwsza naprawdę duża space opera i dlatego jest sentyment:)
20 mar 21:26 | ocena: 75%
Liczba głosów:8
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Netruf Użytkownik anonimowy
~Netruf :
No photo ~Netruf Użytkownik anonimowy
Brzmi przekonująco. Dziękuję Pan Mileszko. Muszę przyznać, że ogólnie jakość i autentyczność wszystkich waszych recenzji stale rośnie, oby tak dalej. Odzyskaliście właśnie stałego czytelnika.
20 mar 16:39 | ocena: 69%
Liczba głosów:13
69%
31%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Yossarian Użytkownik anonimowy
~Yossarian
No photo ~Yossarian Użytkownik anonimowy
do ~Oog:
No photo ~Oog Użytkownik anonimowy
20 mar 14:30 użytkownik ~Oog napisał
Oprócz problemów z animacjami ta gra jest godnym następcą trylogii. Nie wszyscy jak widać mogą sobie umysłowo poradzić z taką grą. Polecam zostać przy Path of Exile. Tam wysilać się nie trzeba :)
Typowe? Nie podoba Ci się gra? Na pewno jej nie rozumiesz! Co za idiotyzm...
20 mar 16:48 | ocena: 75%
Liczba głosów:8
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~gosc z umiaru Użytkownik anonimowy
~gosc z umiaru :
No photo ~gosc z umiaru Użytkownik anonimowy
Jeszcze wyjdzie tysiace dlc do tej gry
20 mar 14:17 | ocena: 75%
Liczba głosów:12
75%
25%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~ohgjyh Użytkownik anonimowy
~ohgjyh
No photo ~ohgjyh Użytkownik anonimowy
do ~Oog:
No photo ~Oog Użytkownik anonimowy
20 mar 14:30 użytkownik ~Oog napisał
Oprócz problemów z animacjami ta gra jest godnym następcą trylogii. Nie wszyscy jak widać mogą sobie umysłowo poradzić z taką grą. Polecam zostać przy Path of Exile. Tam wysilać się nie trzeba :)
yyyyyy słaby sarkazm
20 mar 15:00 | ocena: 69%
Liczba głosów:13
69%
31%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Oog Użytkownik anonimowy
~Oog :
No photo ~Oog Użytkownik anonimowy
Oprócz problemów z animacjami ta gra jest godnym następcą trylogii. Nie wszyscy jak widać mogą sobie umysłowo poradzić z taką grą. Polecam zostać przy Path of Exile. Tam wysilać się nie trzeba :)
20 mar 14:30 | ocena: 60%
Liczba głosów:65
40%
60%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~turboptyś Użytkownik anonimowy
~turboptyś :
No photo ~turboptyś Użytkownik anonimowy
Ha ha czułem że tak będzie zbierz coś, odkryj coś typowy dragon age inkwizycja do którego przejścia zmusiłem się po prawie roku od zakupu bo wiało nudą i za co te 200 złoty za łażenie bez celu tak jak pisze KOKO kasa w kieszeni.
20 mar 20:55 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~sada Użytkownik anonimowy
~sada :
No photo ~sada Użytkownik anonimowy
Po DA:I skreśliłem ostatecznie Bioware, więc kolejna porażka tego studia w ogóle mnie nie zaskakuje.
Bardziej mnie niepokoi co z Bethesdą po tym gniocie F4 w który grałem. To mnie o wiele bardziej martwi!
23 mar 17:56 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Lolek Przygoda Użytkownik anonimowy
~Lolek Przygoda :
No photo ~Lolek Przygoda Użytkownik anonimowy
To dobra gra dla fanów sci-fi . Nie słuchajcie nawiedzonych pajaców z których większość ma do czynienia z tym tytułem na YT a reszta płacze bo "denuvo" więc szuka satysfakcji w jakiejkolwiek krytyce :P
29 mar 14:49 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~ta Użytkownik anonimowy
~ta :
No photo ~ta Użytkownik anonimowy
Nie wiem ,ale na moje dał bym do minusów grafikę .To są łyse planety brak architektonicznych cudów czy bujnej zieleni.
20 mar 18:30 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Maro Użytkownik anonimowy
~Maro :
No photo ~Maro Użytkownik anonimowy
Recenzja jest dobra, szczera i za to was szanuje i uważam że robicie najbardziej rzetelne recenzje w branży.
20 mar 18:12 | ocena: 80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Piotr Użytkownik anonimowy
~Piotr :
No photo ~Piotr Użytkownik anonimowy
Ale to przeciez najbardziej oczekiwana premiera tego miesiaca przez gamezilla hahaha
20 mar 15:44 | ocena: 75%
Liczba głosów:4
75%
25%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~lol Użytkownik anonimowy
~lol :
No photo ~lol Użytkownik anonimowy
Minusy - cena, zaczekam aż będą ją dodawać do zakupów w biedronce..
22 mar 09:26 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Luc Użytkownik anonimowy
~Luc
No photo ~Luc Użytkownik anonimowy
do ~Netruf:
No photo ~Netruf Użytkownik anonimowy
20 mar 16:39 użytkownik ~Netruf napisał
Brzmi przekonująco. Dziękuję Pan Mileszko. Muszę przyznać, że ogólnie jakość i autentyczność wszystkich waszych recenzji stale rośnie, oby tak dalej. Odzyskaliście właśnie stałego czytelnika.
Bardzo nam miło! Witamy ponownie na pokładzie ;)
20 mar 18:02 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Krupier Użytkownik anonimowy
~Krupier :
No photo ~Krupier Użytkownik anonimowy
A co z romansami?
20 mar 22:13 | ocena: 67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~mmmma Użytkownik anonimowy
~mmmma :
No photo ~mmmma Użytkownik anonimowy
https://gamehag.com tanie gry
16 kwi 17:04
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~jaqu Użytkownik anonimowy
~jaqu :
No photo ~jaqu Użytkownik anonimowy
https://www.g2a.com tu można tanio kupić
2 kwi 10:00
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~jkik Użytkownik anonimowy
~jkik :
No photo ~jkik Użytkownik anonimowy
https://www.g2a.com tu są znizki na tą gre
1 kwi 11:11
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~ParAdoXx Użytkownik anonimowy
~ParAdoXx
No photo ~ParAdoXx Użytkownik anonimowy
do ~Hakubi:
No photo ~Hakubi Użytkownik anonimowy
21 mar 06:48 użytkownik ~Hakubi napisał
Myślałem czy kupić, ale już wiem, że nie. Dzięki :) kasa w kieszeni.
Nie czytaj recenzji jakiegoś idioty tylko kupuj i graj i ocen sam każdy ocenia inaczej
30 mar 05:49
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~6/10 Użytkownik anonimowy
~6/10
No photo ~6/10 Użytkownik anonimowy
do ~Matt_BX:
No photo ~Matt_BX Użytkownik anonimowy
20 mar 16:13 użytkownik ~Matt_BX napisał
Trochę przesada z tą oceną! gry-online daje 9 na pc i 8,5 na ps 4!
Masz rację. GOL mocno przesadził z oceną.
29 mar 23:24
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~TroniC Użytkownik anonimowy
~TroniC :
No photo ~TroniC Użytkownik anonimowy
Za tą recenzję lądujecie na stałe w pasku moich zakładek. A wylatuje z paska.... :P
21 mar 18:19 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Piotr Użytkownik anonimowy
~Piotr
No photo ~Piotr Użytkownik anonimowy
do ~Luc:
No photo ~Luc Użytkownik anonimowy
20 mar 16:12 użytkownik ~Luc napisał
Och, nie tylko przez nas ;) Większość świata czekała na nią z zapartym tchem ;) A że twórcy nie dowieźli... No na to już niestety ani my, ani żadne inne gamingowe medium nie ma wpływu ;)
Większość świata ?? kiedy w tym samym miesiącu pojawia się Zelda oraz Horizon aż wstyd pisać że większość świata czeka na Mass Effect...
21 mar 08:31 | ocena: 100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Hakubi Użytkownik anonimowy
~Hakubi :
No photo ~Hakubi Użytkownik anonimowy
Myślałem czy kupić, ale już wiem, że nie. Dzięki :) kasa w kieszeni.
21 mar 06:48 | ocena: 100%
Liczba głosów:5
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~tosterr Użytkownik anonimowy
~tosterr :
No photo ~tosterr Użytkownik anonimowy
Mass IFEKT? Prosze Cię...
20 mar 20:03 | ocena: 100%
Liczba głosów:3
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Culwch Użytkownik anonimowy
~Culwch :
No photo ~Culwch Użytkownik anonimowy
Czy na polskim rynku Andromeda jest tylko po polsku, czy można grać po angielsku włącznie z tekstem w grze i podpisami pod dialogami?
20 mar 18:30
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~Dan Użytkownik anonimowy
~Dan :
No photo ~Dan Użytkownik anonimowy
Ty sam jesteś mass "Ifekt". Góro, mocno.
20 mar 17:43 | ocena: 75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
ReklamaAutorzyPolityka PrywatnościRegulamin SerwisuCookiesUsługi IT