Recenzja Nier: Automata – czy androidy śnią o elektrycznych owcach?

Recenzja Nier: Automata – czy androidy śnią o elektrycznych owcach?
Przeżyłem z tą grą niezły emocjonalny rollercoaster. Od sceptycyzmu, przez zaskoczenie, późniejszy zawód, aż po zachwyt. No, niemal.

Ludzkość lubi się rozpiździć w drobny mak. No wręcz lubuje się w tym. Zwłaszcza w opowieściach science-fiction zakończonych (bądź wręcz zaczętych!) piękną apokalipsą. A jak sama nie umie, to zawsze znajdzie się coś, co jej w tym pomoże. Od Planety Małp przez Terminatora, przerabialiśmy już różne wizje upadku ludzkości. Ale żadna nie miała emo-gotyckiej nastolatki w niesfornej spódniczce. Na dodatek androida, by prokurator nie miał nic do gadania.

 

640Nier3Idealna postać do cosplayowania, nieprawdaż?

 

I niby pięknie, bo jeszcze przed premierą można było nacieszyć oko bardzo (bardzo!) udanym cosplayem, ale szczucie cycem w przypadku wielu produkcji oznacza zwyczajnie braki w innych aspektach, czy to scenariusza, czy też gameplayu. I o ile patrząc na listę płac Nier: Automaty, można było spać spokojnie, to coś w środku mówiło mi, że to się kupy nie trzyma.

 

Na szczęście się myliłem. Chociaż w przypadku tej produkcji bardzo często dochodzimy do takiego wniosku. W różnych momentach zabawy.

Zobacz też naszą recenzję w formie wideo:

Czym Ty jesteś?

Pierwsze chwile spędzone z Automatą (które za darmo mieli okazję przedpremierowo sprawdzić posiadacze PS4) to doświadczenie niemal schizofreniczne, a co najmniej bipolarne. W jednej chwili obserwujemy grę zza pleców, by w chwilę później grać w klasyczną platformówkę w dwóch wymiarach, a po walce z kilkudziesięciometrowym bossem wskakujemy do latającego mecha i Nier: Automata zamienia się w arcade'owego shoot'em upa. I gdy już myślisz, że dalsza zabawa również będzie łamać ci palce na dziesiątki sposobów... prolog się kończy i przez najbliższe kilka godzin biegasz po mniej lub bardziej pustych... no... w zasadzie pustkowiach. Bez latania. Co więcej, twórcy szybko sięgają po backtracking, a pierwsze lokacje nie dość, że straszą ubogą architekturą, to nie są też najlepiej zaprojektowane. I gdy już zaczynasz ziewać... BUM! Ni z gruchy trafiasz do wesołego miasteczka, wioski przyjaznych robotów, a w międzyczasie rozprawiasz się z kilkoma naprawdę oryginalnymi bossami.

 

640Nier1Efekty ataków robią wrażenie

 

Później znów wszystko wraca - mniej lub bardziej - do normy, by jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczyć. I chociaż element zaskoczenia wywołuje za każdym razem naprawdę pozytywne emocje, to zwolnienia w akcji i fabule potrafią zirytować. Nier: Automata, jak chyba żadna inna gra, premiuje jednak cierpliwość. O czym jeszcze w tym tekście na pewno wspomnę.

Tnij, rąb, zdobywaj poziomy

Na najbardziej podstawowym poziomie nowy Nier to jednak oczywiście slasher, a więc gatunek, w którym PlatinumGames czuje się najmocniej. Tu wsparty elementami RPG w postaci zdobywania nowych, lepszych broni (nuda) i wszczepów zwiększających nasze zdolności (zupełnie nie nuda). Te ostatnie nie tylko umożliwią naszej broni zadawać 5% większe obrażenia, ale uzupełnią nasz HUD o paski zdrowia wrogów, minimapę, czy oznaczanie najlepszych łowisk. Że nie wspomniałem, że można łowić ryby? Wybaczcie, mój błąd - robokarpie czekają na fanatyków wędkarstwa.

 

640Nier4Walki z bossami to jeden z najlepszych elementów gry

 

I tak kwadratem wyprowadzamy lekki cios, trójkątem mocniejszy, a za pomocą prawego spustu wykonujemy unik. Combosy są raczej mało skomplikowane, a finishery to kwestia jednego przycisku. Do tego dochodzi latający za nami robocik, który może ostrzelać wrogów z dystansu. I chociaż cały ten system to dzieło mistrzów gatunku, pozostawił we mnie pewien niedosyt. Zwłaszcza, gdy wspomni się Metal Gear Rising: Revengeance. Chociaż tam nie było oldschoolowego bullet hell w sosie shmup. Remis?

2B or not 2B?

W tym momencie trzeba jednak postawić dość ważne pytanie - po co? I nie mówię tylko o naszym życiu, ale i fabule w nowym Nierze. Wyciągając wnioski z pierwszego akapitu, domyślasz się zapewne, że chodzi o zagładę ludzkości. Tak, sto punktów dla Griffindoru.

 

Oto bowiem ludzie wdali się w wojnę z maszynami i - jak nietrudno się domyślić - zaczęli przegrywać. Gdy już przegrali raz, drugi, trzeci i jedenasty, stwierdzili, że jedynym wyjściem jest ucieczka. Na Księżyc. Tam założyli bazę wypadową dla androidów, które z hasłem "Chwała Ludzkości!" na ustach czyszczą zrujnowaną Ziemię z robotów.

 

Jeżeli w tym momencie zapala ci się w głowie lampka, że "jak to androidy walczą z maszynami w imię ludzkości?", to znaczy, że już łapiesz, że nie wszystko będzie tu do końca oczywiste. Główna bohaterka, android 2B, też odkrywa, że ten konflikt nie jest tak czarno-biały, jak się go przedstawia. A by gracz miał jeszcze lepszy kontrast, twórcy dodali jej towarzystwo w postaci kolejnego androida, 9S, który z mentalnością emo-nastolatka co i rusz podważa wszystko, na czym świat stoi, łącznie ze swoimi wcześniejszymi wypowiedziami. Wkurzał mnie.

 

640Nier2A może zostaniemy przyjaciółmi?

 

Wracając jednak do fabuły, stroniąc jednocześnie od spoilerów - najciekawszym zabiegiem, jaki wykorzystano w Nier: Automata jest pozbawienie znaczenia zakończenia. I to dosłownie. Finał historii 2B nie tylko nie wyjaśnia niemal niczego, to... na dobrą sprawę nie jest nawet zakończeniem. Dopiero swoiste "New Game+" przynosi poczucie sensu. I chociaż odwiedzamy wtedy znane nam lokacje, to natrafimy na nowe postaci, wykonamy nowe misje poboczne, a nawet powalczymy z nowymi bossami. I odblokujemy kolejne nowe zakończenia... W Automacie ważne jest odkrywanie, doszukiwanie się sensu, znajdowanie prawdy. Niektóre z zakończeń wymagają na przykład śmierci w określonym momencie. I chociaż pierwsze przejście gry to kwestia około 20 godzin, dotarcie do "prawdziwego zakończenia" (które - ale czy to jeszcze zaskoczenie? - nie jest ani drugim, ani nawet trzecim) może trwać zdecydowanie dłużej. Obiecałem powrót do tematu cierpliwości.

 

Pomaga jednak świetna muzyka. Ekhem... GENIALNA muzyka. W zasadzie to całe udźwiękowienie zostało wykonane na najwyższym poziomie, ale ścieżka dźwiękowa w przypadku Nier: Automaty nie jest wyłącznie dodatkiem, a jednym z filarów budujących jej tożsamość. Niezwykle mocnym filarem.

Nie wszystko złoto...

I chociaż po przejściu Automaty nie sposób nie mieć wrażenia, że obcowało się właśnie z wyjątkową produkcją, to nie jest to dzieło pozbawione wad. Najbardziej denerwują same poziomy. Momentami przejścia pomiędzy lokacjami są bezsensownie poukrywane, w innym oczywisty skrót okazuje się ślepym zaułkiem przez niewidzialne ściany, które na postapokaliptycznej Ziemi zdały się odnaleźć dla siebie sprzyjające warunki. Nie wspominając o budynkach z wybitymi oknami i wyłamanymi drzwiami, do których nie da się nijak wejść.

 

640Nier5Większość obiektów to tylko tekturowe fasady

 

Poza tym wiele lokacji jest zdecydowanie zbyt dużych, przez co straszą pustkami i denerwują, gdy trzeba ósmy raz przebiegać z jednej strony na drugą. Odnawiające się co jakiś czas znajdźki nieco uśmierzają związany z tym ból, ale niesmak pozostaje.

Ten fragment z oceną

I tak jak miałem problem z wymyśleniem śródtytułu dla ostatniego fragmentu, tak i dość duży problem mam z oceną całej tej gry. Mamy bowiem do czynienia z produkcją ponadprzeciętną, ale jednocześnie w wielu aspektach zwyczajnie odstającą od światowej czołówki. Dla przeciętnego Kowalskiego może to być zbyt orientalna i wymagająca zbyt dużej cierpliwości przygoda. Dla mnie to niespotykane podejście do fabuły, świetna muzyka i niezapomniane walki z bossami, ale też niewidzialne ściany, backtracking i system walki, od którego oczekiwałem więcej.

 

Fani nietuzinkowej japońszczyzny mogą dopisać jedno oczko do oceny.

O autorze:

Trb T9xh

Bartłomiej Sieja

Pecetowiec przelotnie romansujący z konsolami. Spec od wideo, kontrowersyjnych recenzji i słabych żartów. Po godzinach grywa w Overwatch i For Honor.

 

PLUSY:

  • Co krok zaskakuje
  • Świetna fabuła
  • Wymagające walki z bossami
  • System czipów
  • Genialna muzyka

MINUSY:

  • Niewidzialne ściany
  • Backtracking
  • Dużo pustych lokacji
  • Kamera potrafi przeszkodzić

NASZA OCENA:

Recenzja Nier: Automata – czy androidy śnią o elektrycznych owcach?

Zobacz w Encyklopedii

  • PS4
  • PC

Podziel się swoją oceną na Facebooku!

Podziel się

OCEŃ GRĘ

Średnia ocen: 8,99

Liczba ocen: 20

Zatwierdź
ReklamaAutorzyPolityka PrywatnościRegulamin SerwisuCookiesUsługi IT