Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana - 5 rzeczy, które wiemy po ograniu zamkniętej bety

Gwint: Wiedźmińska Gra Karciana - 5 rzeczy, które wiemy po ograniu zamkniętej bety
Samodzielna wersja Gwinta nareszcie trafiła w ręce graczy. CD Projekt RED rozpoczął zamknięte betatesty gry i nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności sprawdzenia jej w akcji. Sprawdźcie co wiemy po kilku dniach zabawy.

Na polu cyfrowych karcianek cały czas króluje Hearthstone i na horyzoncie właściwie nie widać gry, która mogłaby zagrozić jego dominującej pozycji. Na szczęście tak mocna pozycja karcianki Blizzarda nie wynika z faktu, iż jest to jedyny tego typu tytuł na rynku. Tu robi się wręcz coraz tłoczniej i fani karcianek mają do wyboru coraz więcej ciekawych gier, że wspomnę tylko Duelysta czy obiecujące The Elder Scrolls: Legends. Do tego grona dołączy też za jakiś czas nasza rodzima produkcja, czyli samodzielna wersja karcianki Gwint, która podbiła wasze serca w Wiedźminie 3.

Nowa produkcja Redów znajduje się od kilki dni w fazie zamkniętej bety i jako fan tego typu produkcji nie mogłem odmówić sobie przyjemności sprawdzenia jej w akcji. Oto pięć rzeczy, które rzuciły mi się w oczy po paru dniach zabawy z Gwintem: Wiedźmińską Grą Karcianą.

1. Partyjka na szybko

To ciekawe, że Gwint nie zmierza (a przynajmniej na razie) na urządzenia mobilne, bo zapowiada się na jedną z tych gier, która fantastycznie sprawdziłaby się na przenośnych urządzeniach. Szykuje nam się gra idealnie pasująca do krótkiej przerwy w pracy, wypadu do kibelka czy do innej sytuacji, w której mamy naprawdę mało czasu i chcemy coś z nim zrobić.

Niezbyt długie starcia wynikają głównie z faktu, iż minimalna, ale też optymalna liczba kart w talii to tylko 25! A więc nawet mniej niż w popularnym Hearthstone. Tak małe talie w naturalny sposób przekładają się na krótkie, trwające nawet parę minut pojedynki, chociaż w przyszłości może się oczywiście zmienić. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, aby zrobić o wiele większą talię i kto wie, może za jakiś czas tzw. meta pójdzie w tym kierunku. Krótkie potyczki są też wynikiem samej mechaniki rozgrywki, w trakcie której częściej się kart pozbywamy, niż ciągniemy je z talii. Sprawia to, iż potyczki kończą się o wiele szybciej niż w grach pokroju wspomnianego Heartstone'a czy The Elder Scrolls: Legends.

Gwint 1Rysunki na kartach to większości wypadków bardzo ładne grafiki

2. Głębia rozgrywki? Jest!

Zaczynając zabawę z Gwintem najbardziej obawiałem się właśnie o głębię rozgrywki. Było oczywiste, iż w stosunku do oryginału Redzi muszą zdecydowanie rozwinąć mechanikę kart i  po kilku dniach spędzonych z grą moje ubawy zostały w tej kwestii rozwiane. Twórcy dodali do rozgrywki sporo nowych rozwiązań, jak np. pułapki, karty aktywujące zdolność po swojej śmierci, czy też różnego rodzaju osłabienia i wzmocnienia jednostek.

Każda z frakcji przypisanych do danej talii (obecnie są cztery: Potwory, Królestwa Północy, Scoia'tael, Skellige) ma oczywiście własne umiejętności (np. Potwory zostawiają na stole jedną losową kartę po zakończeniu rundy), a także kilku unikalnych przywódców mających własne zdolności. Sporo tu też powiązań między kartami umożliwiających tworzenie przeróżnych combosów. Juz po kilku dniach zabawy widać też, że sama rozgrywka nabrała różnych niuansów świadczących o tym, iż Redom udało się dodać zabawie co najmniej kilka warstw głębi. A będzie z tym tylko lepiej, gdy do gry będą dodawane kolejne karty (obecnie jest ich 208).

Gwint TrapPułapki to jeden z nowych typów kart w grze

3. Czuć wiedźmiński klimat

CD Projekt RED na razie pożegnał się z wiedźmińskim uniwersum w formie dużych gier RPG, natomiast Gwint stanowi potwierdzenie faktu, iż ta ekipa naprawdę się z nim zżyła. Muzyka, dźwięki, fantastyczne grafiki kart oraz ich podpisy czy też postać sympatycznego, gadatliwego trolla, który otwiera nam beczułki z kartami - wszystko to pokazuje, że Redzi po uwielbiają świat Geralta i znakomicie się w nim czują. Ba, sama mechanika niektórych kart została oparta na tym co czytaliśmy w książkach i np. karta Mglaków czerpie bonusy z karty pogodowej Mgła. Wszystko to sprawia, iż gra świetnie oddaje wiedźminskie uniwersum, a będzie pod tym względem jeszcze lepiej, gdy do gry trafią fabularne mini-kampanie.

Gwint 3Symaptyczny troll, czyli znak rozpoznawczy wiedźmińskiego świata Redów

4. Szanuj swojego przeciwnika

W Gwincie twórcy postanowili do minimum ograniczyć możliwość uprzykrzania nam zabawy przez innego gracza, co np. jest dosyć częstym widokiem w Hearthstone. Na podjęcie decyzji o danym zagraniu nie mamy zbyt wiele czasu i dosyć szybko włącza się 30 sekundowy timer, po którym automatycznie pasujemy daną rundę. Redzi chcą też promować dobre maniery i po zakończonym pojedynku możemy podziękować przeciwnikowi za dobrą grę, za co dostajemy trochę dodatkowej waluty używanej do tworzenia kart.

W grze nie ma też możliwości komunikowania się z przeciwnikiem w trakcie samej rozgrywki, więc nie ma on żadnej możliwości by w jakiś sposób wyprowadzić nas z równowagi.

Gwint 4W tej grze warto mieć dobre maniery

5. Pay-to-win? Nie tutaj

Szanse, że Gwint zostanie zaprojektowany jako gra pay-to-win były praktycznie zerowe, no ale z kronikarskiego obowiązku musiałem o tym wspomnieć, bo w grach free-to-play jest to zawsze potencjalny problem. Oczywiście jak w każdej kolekcjonerskiej karciance, ci którzy wyłożą pieniądze na boosterki będą na lekko uprzywilejowanej pozycji, bo szybciej uzyskają dostęp do większości kart, no ale kupują oni tak naprawdę tylko i wyłącznie czas.

Gra umożliwia bowiem zdobycie wszystkich kart poprzez granie. Awansując na kolejne poziomy doświadczenia zdobywamy złoto, za której kupujemy boosterki, a rozbijając karty na specjalne fragmenty możemy wykorzystać je do stworzenia innych kart. To system doskonale znany z innych cyfrowych karcianek dostępnych obecnie na rynku. Próżno tu zatem szukać niecnych mechanik pay-to-win.

Gwint 5Każdą kartę zdobędziecie poprzez grę

Redów czeka jeszcze sporo pracy

Po kilku dniach zabawy z Gwintem widać, iż obecna wersja Gwinta to tak naprawdę szkielet gry, który w przyszłości będzie stopniowo obudowywany mięśniami. Na przestrzeni następnych miesięcy dostaniemy zapewne tryb rankingowy (na razie mamy do wyboru potyczki z komputerem, przyjacielem oraz starcia towarzyskie z innymi graczami) oraz to, na co ja osobiście czekam najbardziej, czyli tryb PvE, w którym będziemy m.in. zdobywać nowe karty. A znając CD Projekt RED to pewnie szykują nam także jakieś fajne niespodzianki.

Będziemy zatem na pewno śledzić postępy prac nad tym tytułem, ale już teraz można z czystym sumieniem napisać, iż Redzi w udany sposób przemienili Gwinta z rozbudowanej mini gry w pełnoprawną, samodzielną produkcję.

Zobacz w Encyklopedii

  • PC
  • PS4
  • Xbox One

Czekasz na tę grę?

Średnia ocen: 4.52 | Liczba ocen: 95

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo ~Maciek Użytkownik anonimowy
~Maciek
No photo ~Maciek Użytkownik anonimowy
do ~chuck :
No photo ~chuck Użytkownik anonimowy
28 paź 16 13:00 użytkownik ~chuck napisał
Będzie wipe po becie
Jeśli dodadzą w trakcie bety Nilfgard to chciałbym wipe w tym momencie nawet.
29 paź 16 02:50 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo ~chuck Użytkownik anonimowy
~chuck :
No photo ~chuck Użytkownik anonimowy
Będzie wipe po becie
28 paź 16 13:00 | ocena: 100%
Liczba głosów:1
0%
100%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
ReklamaAutorzyPolityka PrywatnościRegulamin SerwisuCookiesUsługi IT