Graliśmy w Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr. Diablo w uniwersum "czterdziechy"

17.02.2017 11:49 PC skomentuj
Graliśmy w Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr, Diablo w uniwersum "czterdziechy"
Popularna "czterdziecha" nie ma ostatnio szczęścia do gier wideo. Czy Warhammer 40,000: Inquisitor – Martyr ma szansę odwrócić ten trend? Chcieliśmy się o tym przekonać testując wczesną wersję gry.

W tym roku nie ma horyzoncie zbyt wielu interesujących gier rozgrywających się w świecie Warhammera 40,000 i oprócz Dawn of War 3 chyba tylko Inquisitor - Martyr jest godny naszej uwagi. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, w tym uniwersum chyba nie było jeszcze klasycznego hack'n'slasha, a po drugie za jego produkcję wzięło się studio Neocore Games mające całkiem spore doświadczenie w tego typu grach. Wystarczy wspomnieć trylogię The Incredible Adventures of Van Helsing. Tamte trzy gry pokazały, że jest w tej ekipie potencjał na stworzenie fajnego izometrycznego action RPG w świecie "czterdziechy", więc nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności sprawdzenia gry w jej wczesnej fazie.

10 procent gry

Przed przystąpieniem do zabawy otrzymujemy informację, iż obecny stan gry reprezentuje mniej więcej jej 10 procent i to faktycznie widać. Od razu uprzedzamy, że w aktualnym stanie zakup Inquisitora to nie jest dobry pomysł, chyba że lubicie służyć za króliki doświadczalne i macie w sobie na tyle dużo cierpliwości, aby informować twórców o błędach, problemach i niedociągnięciach, które spotkacie na swojej drodze. Zresztą, samo studio Neocore zaznacza, iż ta wersja gry powstała z myślą o stworzeniu podstaw pod resztę tej produkcji i jest ona przeznaczona tylko dla największych fanów Warhammera 40,000, którzy chcą pomóc w stworzeniu świetnego hack'n'slasha w tym uniwersum. Jeśli jednak z założeniem podejdziemy do alfy to muszę przyznać, że Inqisitor nie prezentuje się w sumie źle.

Inuqi 1Gra nie boi się korzystać z krwawych "dekoracji"

Pod względem dostępnej zawartości zabawa ogranicza się obecnie do jednej klasy - ciężko opancerzonego Crusadera, który ma do wyboru trzy specjalizacje - Close Combat, Assault Gunner i Heavy Weapons (w przyszłości otrzymamy jeszcze Psykera i Assassina) oraz wykonywania prostych misji polegających na eksterminacji sług Chaosu. Po zabiciu ich określonej liczby misja się kończy, a my wracamy na pokład naszego statku. Na razie nie ma tu zatem zbyt wiele do roboty, ale oczywiście z czasem mają być dodawane kolejne funkcje, jak np. rozgrywka w otwartym świecie gry, inkwizytorskie śledztwa, questy, itp.

10 procent RPG-a

Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr na razie nie imponuje też pod względem RPG-owych elementów rozgrywki. Wiadomo, że o dobrym hack'n'slashu świadczy m.in. ciekawy loot oraz rozwój postaci i głównie w tej pierwszej kwestii jest jeszcze sporo do poprawy. Na razie przedmioty nie mają zbyt wielu statystyk (atak, obrona, jakiś jeden lub dwa dodatkowe parametry, np. większa szybkość ataku), natomiast pod względem różnorodności samego ekwipunku jest całkiem nieźle. Do dyspozycji mamy różne typy uzbrojenia i opancerzenia - od autogunów i melta gunów, przez power hammery i power swordy po różne typy pancerzy, tarcz, implantów czy ornamentów na naszą zbroję. Teraz trzeba to tylko okrasić ciekawymi statystykami.

Inuqi 2Niektóre efekty graficzne już teraz wyglądają bardzo fajnie, np. miotacz ognia

Trochę lepiej wygląda rozwój postaci. Crusader ma aż 7 drzewek umiejętności, choć na razie brakuje im trochę wyobraźni, bo dodawanie punkcików przyznających nam np. 1, 2 czy 5% do jakiejś statystyki nie brzmi zbyt ciekawie i tutaj studio Neocore powinno trochę bardziej popuścić wodze wyobraźni. No, ale na tym etapie produkcji twórcy skupiają się na czymś innym, a mianowicie na zaprojektowaniu jak najlepszego systemu walki. Bo to przecież sama rozgrywka i frajda towarzysząca likwidacji kolejnych wrogów zdecyduje o tym, czy Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr na dłużej przyciągnie naszą uwagę.

10 procent frajdy

Gdy już przeniesiemy się na pole walki Inquistor zaczyna sprawiać w miarę pozytywne wrażenie. Twórcy gry idą bardziej w kierunku taktycznego hack'n'slasha niż nastawionej na bezmózgą akcję rozpierduchy, chociaż na razie jeszcze nie do końca można odczuć takie założenia w trakcie samej zabawy. Otóż gra stosuje system osłon, który na razie jeszcze nie działa zbyt dobrze i chowanie się za nimi mija się obecnie z celem, nie mówiąc o tym, iż jest mocno niewygodne. Na plus należy zauważyć, iż komputer stara się korzystać z oslon, chociaż też niezbyt mu to pomaga, bo nasz bohater radzi sobie z wrogami bez większych problemów. A na naszej drodze staje całkiem różnorodny zestaw pomiotów Chaosu - od prostych kultystów, przez Dreadnaughty spaczone energią Nurgla, aż po Decimatory Kosmicznych Marines Chaosu.

Inuqi 3Na brak imponująco wyglądających bossów chyba nie będzie narzekać

Muszę też przyznać, że jak na tak wczesną fazę produkcji likwidacja kolejnych wrogów daje całkiem sporo frajdy, zarówno na odległość jak i zwarciu. Każda broń ma kilka unikalnych zdolności i wskoczenie z dwuręcznym młotem w hordę wrogów robiąc z nich krwawą miazgę wygląda naprawdę efektownie. A to tylko jedna z paru krwawych i całkiem satysfakcjonujących animacji. Z drugiej strony widać, że spora ich liczba wymaga jeszcze solidnej poprawy, natomiast już teraz czuć, że system walki ma potencjał i trzeba go po prostu porządnie oszlifować. Nie wiem czy wyjdzie z niego diament, ale jestem w miarę dobrej myśli, bo skoro na tak wczesnym etapie prac combat robi niezłe wrażenie, to Neocore Games chyba wie co robi.

Pod względem oprawy też nie jest źle. Architektura lokacji od razu przywodzi na myśl Warhammera 40,000, wrogowie też wyglądają całkiem fajnie, chociaż brak działającego antyaliasingu strasznie bije po oczach. Zresztą, w kwestii oprawy, wydajności i ogólnie pojętych technikalii jest jeszcze mnóstwo do zrobienia i tutaj najbardziej widać, iż gra się w wersję alfa. Ot, wspomnę, że w trakcie zabawy mój procesor osiągał temperaturę 89 stopni, a przez pierwsze trzy dni po debiucie alfy były problemy z zawieszaniem się gry oraz zapamiętywaniem ustawień graficznych. A to tylko mała część technicznych problemów i niedociągnięć. Mówiąc krótko: dział kontroli jakości ma przed sobą mnóstwo pracy.

Inuqi 4W kwestii ewpunku twórcy na razie poszli w ilość, a nie w jakość

Pełna wersja jesienią - uda się?

Necore Games ma dosyć ambitny plan i chce wydać swoją grę jeszcze w tym roku. Mówiąc szczerze nie jestem przekonany co do jego realizacji i raczej widzę premierę w pierwszej połowie przyszłego roku. Oczywiście sporo zależy od tego w jakim stanie twórcy zdecydują się wypuścić ten tytuł na rynek, ale patrząc na to jak wygląda sytuacja na polu pecetowych hack'n'slashów, to nie powinni się nigdzie śpieszyć. Owszem, w tej produkcji już teraz widać pewien potencjał, ale Warhammer 40,000: Inquisitor - Martyr równie dobrze zamienić się w bardzo fajnego hack'n'slasha, jak i dołączyć do długiej listy nieudanych gier w świecie "czterdziechy". W jakim kierunku zmierza ten tytuł będzie można powiedzieć chyba najwcześniej w okolicach wakacji.

Gamezilla na Steam!

Wiedzieliście, że jesteśmy obecni także i na platformie Valve? Dołączając do naszej grupy będziecie na bieżąco ze wszystkim tytułami, które polecamy i w której zdecydowanie warto zagrać.

 

Zobacz w Encyklopedii

  • PC
  • PS4
  • Xbox One

Czekasz na tę grę?

Średnia ocen: 3.50 | Liczba ocen: 4

Czytaj także:

ReklamaAutorzyPolityka PrywatnościRegulamin SerwisuCookiesUsługi IT